Subiektywnie o książce

Przyjemność z jedzenia

Święta zleciały, choć wyjątkowo dobrze się ułożyły w kalendarzu. Minusem na pewno był brak rodziny, z którą od lat spotykaliśmy się z tej okazji. Lęk o zdrowie i życie nie pozwolił nam ryzykować krótkiej przyjemności spotkania. Za dużo można stracić. Ważniejsze jest, że jesteśmy zdrowi i pełni nadziei w lepszą przyszłość. Choć może lepiej jest patrzeć tylko na dziś?

Dziś jest dobry dzień.

Pogoda typowo marudna, ale deszcz ze śniegiem nie kapie mi na głowę. W domku jest mi ciepło, a świece wprowadzają fajny nastrój. Zebrałam większość ostatnio używanych przeze mnie książek kucharskich i trochę się zdziwiłam, że aż tyle tego jest mi konieczne „pod ręką”. 🙂

A kuku! Mistrz drugiego planu 😀

W każdej książce

mam coś sprawdzonego, smacznego i ulubionego. Najbardziej przeczytana jest Nigella, włączając zęby psa( usprawiedliwiam- była mała, zęby swędziały, a pańcia zostawiła ją w zasięgu pyska). Niezastąpione pancakes czy muffiny z gruszką i imbirem, w stylu Nigelli, mam wrażenie, że jak czytam, to ją widzę, jak po swojemu się ekscytuje. Przyjemność z jedzenia jest niemal namacalna. Zawsze lubiłam ją oglądać, potrafiła zarazić miłością do gotowania.

Pascal i Okrasa- faza na masowe sprawdzanie wszystkich przepisów już mi przeszła, ale kilka weszło do kanonu naszej kuchni, jak lasagne i szybka tarta z łososiem. Kinga- w przyjemnością ją się ogląda, czyta i konsumuje jej przepisy 🙂 a zaczęło się od chlebka bananowego, który wypatrzyłam na Instagramie i przepadłam. Robię go bardzo często i mega mi smakuje. Najzdrowsze ciasto czekoladowe- z paroma modyfikacjami dla naszych alergików to pewniak na każdą imprezę.

Jamie Oliwer- jak dla mnie nie trzeba pisać nic więcej, gdyby nie ceny jego książek, miałabym wszystkie 😛

Lunchbox Malwiny jest fantastycznym zestawem posiłków do zabrania ze sobą. Uwielbiam jej pomysły, pieczone owsianki, omlety, obłęd smaków i niesamowite ułatwienie początku dnia.

Jadłonomia z chęci zamiany paru rzeczy na roślinki, zupa krem z buraka jest moją ulubioną. Food Pharmacy to prezent, który uświadomił mi, jak wiele błędów żywieniowych popełniam i staram się to zmieniać. Nasze jelita to nasza oręż, a nie dbamy o nią za bardzo… Przyjemność z jedzenia to jedno, ale powinno ono być dla nas zdrowe. Zdrowe jelita to podstawa zdrowego organizmu. A że przeszłam z przewodem pokarmowym swoje, to wiem, co z czym. I hasło ” Błagam, nie teraz” jest mega trafione w moim przypadku, zanim nie zaczęłam uważnie słuchać swojego ciała. Co oczy chciały, żołądek dostawał, czy chciał, czy też nie. No i oczywiście się mścił…

Teraz już do przodu! Do podręcznego kompletu dołączyła książka Ani, która dostarcza mi zdrowych inspiracji, szczególnie w te dni, kiedy mam ochotę natychmiast na „coś”. Domowe bounty to mistrzostwo, szczególnie dla takiego jak ja, wielbiciela wiórków kokosowych 😛

Teraz już czas

na czekające na mnie lektury. Obowiązkowy Michał Szafrański, w końcu muszę się wziąć za własne finanse, przemieszane z „Otoczeni przez idiotów”. Następne w kolejce to „Zaczynaj od dlaczego”. A mi zaczyna brakować czasu na czytanie 😀

Chcę się lepiej zorganizować, próbuję pracować w blokach. Jest to dla mnie nowość, bardzo możliwe, że pomoże mi się zorganizować w moim chaosie. Na razie małymi kroczkami. Uczę się nowych rzeczy, co w sumie lubię robić. Byle do przodu!

Pozdrawiam,

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: