Subiektywnie o książce

Czas na zmiany!

Czytanie jest moją największą przyjemnością. Kiedy dodatkowo mogę się dzięki temu rozwijać, stanowi to absolutną wisienkę na torcie. Łączenie przyjemnego z pożytecznym jest najlepszą nagrodą. A kiedy poczułam, że nadchodzi czas na zmiany, do ręki wzięłam Pstryk. Chip i Dan Heath uświadomili mi, co robię źle i gdzie powinnam zacząć.

Jak dokonać zmiany

Zmiana zaczyna się w naszych głowach, to tutaj zdziałamy najwięcej. Kiedy już wszystko sobie sami ustalimy, realizacja będzie łatwizną. Oczywiście, nie zawsze i nie w każdej sytuacji. Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia i czasem nie jest łatwo, ale zawsze warto starać się osiągnąć więcej. Bo czyż to nie właśnie ta droga rajcuje nas najbardziej? Czyż to nie dążenie do sukcesu nas napędza bardziej, niż sam sukces?

Bardzo podoba mi się kwestia wykorzystywania jasnych punktów. To jest świetne rozwiązanie, będące totalnym przeciwieństwem krytyki i naprawdę dzięki temu możemy zdziałać więcej. Szukajmy sprawdzonych rozwiązań, najlepszych ekip, największych osiągnięć i uczmy się od nich. Pozytywne podejście da nam i naszym pracownikom dużo więcej, niż poinformowanie w suchym mailu, że nie wypracowaliśmy normy, nie spełniliśmy oczekiwań, czy też że zużycie materiałów jest zbyt wysokie i masz coś z tym zrobić. Starajmy się wykorzystywać doświadczenie innych w najlepszy możliwy sposób. Tą pozycję po prostu trzeba przeczytać.

Czas na zmiany- od czego zacząć?

Lubię drogę. Oczywiście, zdarza mi się zbaczać z utartej ścieżki, albo nawet rezygnować z wysiłków, głównie z powodu braku wiary w siebie. To moja największa bolączka. Brak poczucia własnej wartości to mój największy wróg. Niemal tak duży, jak mój brak asertywności 😀

Czas na zmiany jest teraz bardzo wyraźny, tak wiele w naszym codziennym życiu się zmieniło. Rzeczywistość staje się inna, codzienność – trudna. Walczy w nas strach zmieszany ze zniechęceniem- o co tak naprawdę chodzi? Chcemy mieć dostęp do lekarzy, a jest o niego coraz trudniej. Boję się, że wykończą nas „zwykłe” choroby, z powodu braku dostępu POZ czy specjalistów. Nie jestem znawcą, epidemiologiem ani nic z tych rzeczy, zastanawiam się tylko, co jest dla nas groźniejsze, jako dla społeczeństwa. Jak będziemy funkcjonować, kto będzie nas utrzymywał, gdy tyle firm nie dało rady, nie wiadomo jeszcze, co dalej.

Najbardziej brakuje mi przytulania. Beztroskiego, bez stresu, że komuś zrobię krzywdę. A także tak zwykłej kiedyś sprawy, jak wyjście do kina. Niby można, ale w tej masce i co któreś miejsce nie potrafię się odnaleźć. Marzy mi się teraz „Tajemniczy ogród”. Uwielbiam książkę, a obecna obsada nowego filmu sprawia, że aż tupię nóżkami. Trzeba będzie coś wymyśleć, póki jesteśmy „tylko” żółtą strefą…

Kotu nie przeszkadza nic, nawet mój czas na zmiany…

Tylko on ma wszystko gdzieś. Jego cudownie różowe poduszeczki wystawione w moją stronę sterczą ze zbyt małego pojemnika na dokumenty, który postanowił chwilowo zająć, aby być bliżej mnie 🙂 Chciałabym czasem mieć trochę więcej jego luzu, chill przydałby się chyba każdemu. Jeśli jednak chcesz popracować nad sobą, znaleźć rozwiązanie, jak dotrzeć do pracowników, rozwiązać problemy związane z planowaną zmianą- sięgnij po tę książkę. „Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić”. Polecam każdemu, kto potrzebuje lub chce zmiany.

Miłej lektury

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: