Życie

Stres- czy jest nam potrzebny?

                Stres jest problemem dzisiejszego społeczeństwa. To zjawisko globalne, z którym borykamy się, szukając odpowiednich metod i sposobów jego niwelowania. Tak wiele rzeczy nas stresuje, a dodatkowo każdy z nas inaczej sobie z tym stresem radzi. Dla jednego będzie to motywacyjny kopniak do działania, a dla drugiego- całkowity paralizator. Problem stresu wydaje się być nierozerwalnie związany z egzystencją człowieka. Sama się z tym zderzyłam, ciekawa jestem, czy ktoś z Was zmierzył się ze stresem, który go przerastał? Jak sobie z nim radzicie?

Wracam do tematu stresu w zderzeniu z rzeczywistością, która ukazała mi moje oblicze stresu. Studia w kierunku psychologia zarządzania, fascynował mnie od dawna coaching, zaczytywałam się w wielu publikacjach, słuchałam mądrzejszych od siebie. Lubię pisać, więc w Radzie Rodziców jestem sekretarzem. Pełna wiary we własne możliwości, napisałam tekst przemówienia, byłam przekonana, że dla Przewodniczącego RR. Jednak okazało się, że nikt nie chce, a ja nie umiem odmówić- przecież sama to napisałam, co to dla mnie, mam czas, sprawdzę się, itp., itd. Moje drugie imię to Brak Asertywności 😊

W momencie wyczytania mnie przez Dyrektora moje serce zwariowało w swoim rytmie, nogi zaczęły się trząść. Udało mi się stanąć przed mównicą, lecz skończyło się na czytaniu drżącym głosikiem prawie płaczącego dziecka, zamiast płomiennej przemowy. Byłam bardzo rozczarowana własnym ciałem. Czułam, jakby mnie zdradziło, przecież ja chcę robić takie rzeczy, świetnie tworzę teksty, dlaczego ciało mówi co innego?

Stres mnie po prostu zjadł. Najwidoczniej nie nadaję się do coachingu, za dużo mnie to kosztuje. Po powrocie do domu zasnęłam  w łóżku, znużona, jak po pracy w kamieniołomie. Była godzina 12 w południe. Rozczarowanie własną niemocą i okazywaniem słabości wyłączyło mnie z działania.

Moje miejsce do wyciszenia 🙂

Niestety, inni uznali, że świetnie mi idzie, będę przemawiać na wszystkich apelach. Po czwartym wystąpieniu już nogi tak bardzo się nie trzęsą, choć stres jest. Może to da się wypracować? Bardzo mi pomogła szkolna Pani Pedagog, która zaczepiła mnie przed kolejnym przemówieniem, mówiąc, że już jest lepiej, ona wie, że ja się bardzo stresuję, ale że radzę sobie. Dokładnych słów nie pamiętam, samo zwrócenie uwagi na mnie mi pomogło. Inni mówili” Przecież się uśmiechasz, co ty wymyślasz, świetnie jest”. Nikt nie widział głębi. Poza osobą, której praca skierowana jest chyba do takich sierotek, jak ja. Cieszę się, że spotkałam Panią Marcelę na mojej drodze. Może warto by było pociągnąć znajomość, na pewno wyniosę z niej same wartości.

Radzenie sobie ze stresem wydaje się być nieustanną nauką, rozpoznawaniem własnych sytuacji stresowych i czynników, które stres wywołują. To nauka odpuszczania sobie czasem , to pozwolenie sobie na lęk w nowej sytuacji. To czasem płacz w łazience z wściekłości nad własną niemocą.

Nasze wizje własnego życia potrafią być brutalnie weryfikowane przez rzeczywistość, czy tego chcemy, czy nie.

Właściwa organizacja dnia, z czasem przeznaczonym na regenerację, jest niezbędna. Nie jestem wyrocznią w temacie stresu, ja przez niego przechodzę, czasami się potykając o własne nogi. Może ten tekst pomoże komuś, kto przechodzi podobne stany, uświadomić sobie, że to nie koniec świata, że możemy nad sobą pracować. Pewnie łatwiej by mi w życiu było, gdybym odmówiła występów na apelach, ale wówczas miałabym żal do siebie, że nie spróbowałam. Teraz już wiem, na co mogę sobie pozwolić, a z czym bezwzględnie muszę pracować. Nie jest to proste, szczególnie teraz, gdy dwa kolejne apele uciekły, pewnie w nowym roku szkolnym wkroczę od nowa w trzęsące się nogi i głos, bo nie ćwiczę. Ale podejmę to wyzwanie. To jest dla mnie ważne. Każdy z nas ma taką sytuację, rzecz, którą chce przebrnąć. Nie ma możliwości całkowitej eliminacji stresu z życia, należy jedynie rozwijać umiejętności radzenia sobie z nim.

Pozdrawiam,

Ania

komentarze 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: