Subiektywnie o książce,  Życie

Wszystko skończy się dobrze

Książka Charlotte Lucas wybrana przeze mnie jako lekkostrawna i przyjemna lektura na te trudne dni, które obecnie nas otaczają. Ciężko jest się oderwać od złych wiadomości. Dlatego też postanowiłam przeczytać tę książkę o tak obiecującym tytule. Książka fajna, przyjemna, nie jest to słodziak w wersji Harlequin. Tu też życie wrzuca łyżkę dziegciu. Pokazuje nam, że nie znając historii drugiej osoby, możemy ją błędnie ocenić. Coś, co dla nas jest infantylne, może być mechanizmem obronnym po traumatycznych przejściach.To, co wydaje się być idealne, jest totalnym pozorem i udawaniem.

Główna bohaterka, Ella, uwielbia szczęśliwe zakończenia. Do tego stopnia, że tworzy nowe zakończenia książkom i filmom, które nie były pozytywne. Wszystko to opisuje na blogu. Jej idealne, cukierkowe życie przerywa jednak bolesne zderzenie z brzydką prawdą. Jak poukładać je sobie na nowo, gdy cały nasz plan runął? Kim zostać, kiedy wszystko postawiło się na jedną kartę, która okazała się przegrana? A to wszystko to dopiero początek zdarzeń, które całkowicie zmienią jej życie.

Jej motto życiowe, podkradzione od Oskara Wilde’a:

„Wszystko skończy się dobrze.

Gdy nie jest dobrze, to jeszcze nie koniec.”

Zachęcam do lektury. Warto zanurzyć się w historię, która może przydarzyć się każdemu. Zobaczyć, że nic nie jest jednowymiarowe.

A ja wracam do czytania, muszę oderwać myśli od otaczającej nas rzeczywistości. To straszne, z czym musimy się teraz mierzyć. Ludzie umierają, bo lekarze muszą decydować, kogo ratują, a kogo już nie. Braki w zaopatrzeniu szpitali powodują,że lekarze są zagrożeni, chorują i umierają.

Patrząc na Włochy mam wrażenie, że ten piękny kraj nie będzie już taki sam. Nie powiem, że się nie boję. To byłoby głupie. W domu trudno wysiedzieć, ale to nasza jedyna broń. To absolutna prawda, że to my, ludzie, roznosimy wirusa. To nasza wina. Nasz konsumpcjonizm, chęć zdobywania, posiadania, zapędził nas w kozi róg. Sama z resztą chciałam na wiosnę gdzieś polecieć. Teraz już wiem, że jak to wszystko się uspokoi i będzie dla nas bezpiecznie, pojadę w Polskę. Nasz kraj jest piękny. Nieodkryty. Nie będę szukać cudów za granicą na razie. Chcę zachwycić się ojczyzną. Chcę się cieszyć, że ją mam. Że swobodnie mówię w ojczystym języku. Doceńmy nasze miejsce na Ziemi i szanujmy je. Ona nam się odwdzięczy.

Uff, wystarczy ciężkich kalibrów. Miało być lekko i przyjemnie. To chyba teraz niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: