Życie

Zwalniamy tempo…

Obecna sytuacja zmusza nas do zmiany dotychczasowego życia. Całkowicie zwalniamy tempo. Nie ma mowy o „normalności”. Stres przed zachorowaniem wywołuje wiele panicznych zachowań. Sama zresztą zrobiłam zapasy. W sumie trochę wcześniej niż reszta, gdyż czułam, że coś takiego może się rozwinąć. Sukcesywnie dokupowałam produkty, które mogą dłużej poleżeć. Jeszcze wczoraj byłam w pracy, zachowując oczywiście jak najwyższe środki ostrożności, jestem pod wrażeniem reakcji klientów. Każdy kolejny czekał przed wejściem, nie trzeba było nawet prosić o zachowanie odstępu. Było to bardzo budujące, że zachowujemy się tak odpowiedzialnie.

Potrafimy się jednoczyć i reagować adekwatnie do sytuacji.

Teraz pozostaje mi pozostać w domu i wierzyć, że nasz Rząd pomoże nam w sytuacji wyczerpania środków finansowych. Nie oszukujmy się, ja sama mam nędzny Fundusz Awaryjny. O oszczędnościach nie będę nawet wspominać, bo ich nie ma. Wszystko inwestowaliśmy w naszą firmę, a teraz jesteśmy w stresie, czy ktoś będzie potrzebował prac ziemnych?

Wiele firm jest obecnie w takiej sytuacji, na pewno nie jesteśmy jedyni, a tak naprawdę to turystyka ma się zdecydowanie gorzej. Mam nadzieję, że gdy wirus da się opanować, wrócimy do podróży. Ze spokojem i chęcią odkrywania świata, a na pewno odkrywania Polski 🙂

Razem przetrwamy ten czas, na szczęście mam jeszcze kilka nieprzeczytanych książek. Kończę wymowną książkę „Na marne”, która bardzo wymownie ukazuje skalę marnowania żywności. Przerażające, szczególnie w obliczu naszych gigantycznych zakupów z ostatnich dni. Czy na pewno przemyśleliśmy zakup każdej rzeczy?

Enough with the heavy, dodatkowo czytam też lekką lekturkę do podusi, „Wszystko skończy się dobrze”. W końcu taki tytuł dodaje optymizmu, kiedy wszyscy przymusowo zwalniamy tempo. Będę je relacjonować na bieżąco.

Pozdrawiam,

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: