Życie

Przeprowadzka

Nadszedł w końcu ten czas, kiedy trzeba było podjąć decyzję- czy chcę pisać dalej o tym, jak interpretuję otaczający mnie świat. Zdaję sobie sprawę, że to będzie bardzo subiektywne, ale chyba nikt nie może powiedzieć, że pisze coś sam całkowicie obiektywnie 🙂

Moja mania czytania pochłania mnie czasami zupełnie, nie pozwalając funkcjonować normalnie. Jeżeli chodzi o gatunki, to obecnie nie czytam chyba tylko horrorów- przeczytane w młodości sztuki nieocenionego Mastertona powodowały u mnie koszmary… Brałam to całkiem na serio, przeżywałam każdą historię.

Bardzo łatwo mnie nabrać. Z założenia łykam wszystko jak młody rekin, co skrupulatnie wykorzystuje mąż ;P ale jakoś to razem układamy i idziemy do przodu. Dzieciaki i zwierzaki czasem pomagają, czasem ćwiczą cierpliwość, jak to zazwyczaj bywa. Najważniejsze, żeby umieć znaleźć choć małe rzeczy, które nas cieszą. Inaczej nie ma po co żyć! Cieszmy się więc tym, co mamy, ćwiczmy na sobie samych efekt Pollyanny. Pozdrawiam,

Ania

Główny przeszkadzacz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: