Życie

Mąka pszenna a sio!!!

Moje przeboje z przewodem pokarmowym postawiły mnie przed ścianą. Sytuacja pod tytułem „Błagam nie teraz” już przestała być śmieszna, rzeczywistość przerosła moje oczekiwania… to było straszne, pierwszy raz zaczęłam szukać rozwiązań w internecie. Trafiłam na dyskusję, której uczestniczka skontaktowała się ze mną, opowiadając mi swoją historię, a ja miałam wrażenie, że mówi o mnie!!! Wszystko, od początku do końca powielało moje przejścia. Sama „przygodę” z lekarzami zaczęłam od dziwnej egzemy na ręce. Lekarze kazali smarować skutek, zamiast szukać przyczyny. „Dzięki” temu marsz alergiczny rozhuśtał się na dobre i na tą chwilę mam kolekcję, która mnie uczula i to bardzo. Z pokarmowych- ziemniaki, seler i mąka pszenna. Ziemniaki i seler odrzuciłam bez większego problemu, ale z mąką oszukiwałam się jeszcze do poniedziałku. Dał mi on jednak tak popalić, że uznałam, że czas na radykalną zmianę. Zobaczymy, jak mi pójdzie, jestem drugi dzień całkowicie bez mąki pszennej. I powiem Wam, że naleśniki z mąki gryczanej są pyszne, a ciasto z płatków owsianych wymieszanych z mąką gryczaną jest obłędne. Super wychodzi też biszkopt na mące kukurydzianej, choć dalekosiężnie chcę wykluczyć również mąkę kukurydzianą. Zgłębiając temat po kolejnej wizytacji przy białej słuchawce doszłam do informacji, które wskazują, iż dzisiejsza pszenica nie jest dla nas dobra. Na drugim miejscu jest niestety kukurydza. Ale dopóki przewód pokarmowy mi pozwoli, jeszcze będę sobie kukurydzę dawkować, lecz w małych ilościach. W tej chwili spędzam całkiem miły wieczór, bez przemarszu przez jelita. Jestem szczęśliwsza, życie wydaje się prostsze, a rozwiązania ukazują się w zasięgu ręki. Będę walczyć o swoje zdrowie, właśnie dlatego, że odbijam się od ściany leków, które przepisują mi lekarze, a które nie tylko nie pomagają, lecz wręcz  powodują większe problemy z żołądkiem. Będę dążyć do wykluczenia całkowitego mąki pszennej, uczę się nowych rozwiązań w kuchni. Świat daje nowe możliwości, które chwytam, aby czuć się lepiej i żyć bardziej. Trzymajcie kciuki 🙂 ja sama też za siebie trzymam!!!
Pozdrawiam,
Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: